niedziela, 3 października 2021

Nowa codzienność. Inkorporacja ziemi kościerskiej do Rzeszy. Cz. 2.


Przemarsz wojsk niemieckich ul. Długą w Kośćierzynie
28 IV 1940
Źródło: Kościerzyna i Powiat kościerski
w latach II wojny światowej 1939 - 1945, s.73
    Wraz z wkroczeniem wojsk Wehrmachtu do Kościerzyny zaczął się proces wprowadzania zarządu wojskowego w mieście i okolicach. Z prawnego punktu widzenia ziemia kościerska nie była okupowana, gdyż od 8 października 1939 r. stanowiła integralną część Rzeszy. Była to sytuacja zgoła odmienna od tej, która panowała w Generalnym Gubernatorstwie. Władze cywilne zaczęto organizować wraz z utworzeniem 26 października okręgu Gdańsk-Prusy Zachodnie. Najwyższa władza administracyjna w okręgu znalazła się w rękach Alberta Forstera. Forster pełnił funkcję przełożonego wszystkich organów administracji terenowych do końca wojny, w tym także powiatu wiejskiego Kościerzyna wchodzącej w skład rejencji gdańskiej1

    Od września 1939 r. funkcję Landrata Kościerzyny i Kreisleitera NSDAP na miasto i powiat sprawował ówczesny kierownik Jungedeutsche Partei, Günther Modrow2. Modrow pochodził z Bączka, wsi położonej niedaleko Skarszew, a co za tym idzie był jednym z niewielu Kreisleiterów, którzy nie przybyli z Rzeszy. Była to postać dobrze znana na terenie powiatu. Jeszcze przed wybuchem wojny był kierownikiem kierownikiem JDP w pięciu powiatach północnego Pomorza. Wraz z wybuchem wojny został wcielony do wojska polskiego, z którego szybko zdezerterował3.

    Jesienią 1939 r. utworzono w Kościerzynie sąd pierwszej instancji (Amtsgericht), który był częścią struktury sądu drugiej instancji w Chojnicach. Sędzią powiatowym mianowano Hansa Krause. W tym samym czasie ukształtowały się struktury policyjne. Z końcem września w mieście funkcjonował oddział Einsatzkommando 16. Niespełna miesiąc, bo do 25 listopada 1939 r. w mieście działało także komando Gestapo. W Kościerzynie utworzono placówkę Schutzpolizei, a w wsiach przyległych Gendermerie. W powiecie działały też jednostki porządkowo-eksterminacyjne SS-Wachsturmbann Eimann, Selbstschutz oraz Hitlerjugend4

    Od 1940 r. sukcesywnie rozbudowywano komórki terenowe NSDAP. W 1941 r. funkcję Kreisleitera objął po Modrowie, Johannes Affeld, lecz wraz z przesuwającym się frontem wschodnim został on wcielony do wojska, a jego obowiązki przejął Walter Mörsch5.

    Do 1941 r. funkcję starosty kościerskiego pełnił Kurt Witte, po nim zaś do 1943 r. Heinz Hesemann. W 1944 r. obowiązki wysłanego na front Hesemanna przejął dr Schwager6.

    Wraz z usankcjonowaniem się niemieckiej władzy zaczęto też wdrażać w życie nowe prawa i zasady życia codziennego. We wrześniu wprowadzono przepisy reglamentacyjne, wydane przez władze wojskowe. Uregulowano wydawanie pożywienia, surowców i odzieży w oparciu o kartki zaopatrzeniowe, różne dla Niemców i Polaków. Po ustanowieniu administracji cywilnej wydawanie kart zaopatrzenia przekazano terenowym odpowiednikom Urzędu Gospodarczego dla Prus Zachodnich7.

Z lewej kartka na żywność, z prawej kartka na odzież
Źródło: Kościerzyna i Powiat kościerski
w latach II wojny światowej 1939 - 1945, s. 205-206.

Jan Pobłocki z Kościerzyny wspomina aprowizację i kartki tak (…) Jedzenie było na kartki – Lebensmittelkarten. Chleba i mleka można powiedzieć, że starczało, ale chude mleko tylko było. Było ono dostępne bez kartki i kosztowało 8 fenigów za litr. A tłuste mleko było dostępne tylko na kartki. Polacy mieli białe karty, a Niemcy czerwone. Jak ktoś pokazał czerwoną kartę, to dostał na przykład masło, a ci z białymi kartami to raczej mieli ciężko, żeby to masło dostać, to tylko czasami przydziały jakieś były. Ale jakoś to szło. Ziemniaki sadziliśmy sobie sami u gospodarza, ale trzeba było za to u niego pracować (…)8.

    11 września 1939 r. oficjalnym środkiem płatniczym obok polskiego złotego stała się marka niemiecka, a jej kurs ustalono na 2:1 z przewagą dla marki. Do grudnia 1939 r. można było jeszcze wymieniać bilon polskiej waluty. Do końca 1940 r. zlikwidowano filie instytucji bankowych. W miejsce Komunalnej Kasy Oszczędnościowej wprowadzono Sparkasse des Kresiss Berent, której komisarzem został Theo Wittstock. W miejsce zajętego Banku Ludowego utworzono oddział Raiffaisen Bank9.

    Od listopada 1939 r. komisarze terenowi Głównego Urzędu Powierniczego zajmowali się konfiskatą mienia państwa polskiego, własności związków i stowarzyszeń oraz osób fizycznych i prywatnych. Konfiskowane majątki, przedsiębiorstwa i pracowników, ziemię rolną z chłopami przejmowali Niemcy10.

    Bezpośrednio po zajęciu miasta zaczęto walczyć z przejawami polskiej kultury. Palono polskie książki oraz symbole narodowe. We wrześniu 1939 r. rozwiązano wszystkie polskie stowarzyszenia, zlikwidowano polskie szkoły, usuwano polskie reklamy i napisy11. 1 stycznia 1940 r. Modrow wydał obwieszczenie, w którym rozkazywał natychmiastowe zaprzestanie używanie języka polskiego w życiu publicznym12. Zakazy i represje za używanie języka polskiego były nieskuteczne. Wynikało to z faktu, że na terenie powiatu kościerskiego była niewielka liczba osób biegle władająca językiem niemieckim. Biorąc to pod uwagę, nie dziwiło, że niemieccy pracodawcy zatrudniający Polaków przymykali oko na ich rozmowy w języku polskim, a sami też często używali go w kontaktach ze wspomnianymi pracownikami czy klientami. Podobnie bywało też w urzędach. W sądach i policji do kontaktów z Polakami zatrudniano nawet tłumaczy13. Bolesław Dziemiński z Grzybowa wspomina (…) Na urzędach, to wiadomo [mówiliśmy po niemiecku], ale ja był za młody, żebym do urzędów chodził. To już ojciec i rodzina chodzili. Rodzeństwo starsze, jak tata i mama, to po niemiecku rozmawiali na urzędach. A w domu wszystko po polsku rozmawiało. Bo w zasadzie nikt po niemiecku nie potrafił. Dzieci nie potrafiły po niemiecku. To jedynie, kto potrafił po niemiecku: ojciec, matka, bo byli tyle starsi, to się uczyli za Niemca w szkole. Oni się uczyli, a my nie (…)14. Z kolei Janina Murglin z Kościerzyny relacjonuje (…) Byliśmy podsłuchiwani, pod oknami stali, ale to Polacy byli i wszystko donosili Niemcom, że myśmy po polsku rozmawiali. Myśmy raz szły do kościoła rano i rozmawialiśmy po polsku, i policjant Niemiec złapał ojca, i go pobił po twarzy, bo po polsku rozmawiał. A my byłyśmy takie dzieci. A mama była Niemką, więc poszła to załatwiać. Policja była wtedy na Rynku, tam gdzie dzisiejsza biblioteka jest (…)15. Od 1941 r. zatrudniano propagandystów kultury (Kreispropagandaobmann). Terenowym kierownikiem propagandy został Kusenack z Podlesia. Podkreślali oni, że jedyny przejaw kultury w Kościerzynie przypada na czasy krzyżackie i okres zaborów. Pomimo szerokiej akcji germanizacyjnej, rozpowszechnienia niemieckiej prasy i radia okupantowi nie udało się zachęcić Polaków do asymilacji z kulturą niemiecką. Polskie zaś życie kulturalne zeszło do podziemia16.

Wiec propagandowy na rynku w Kościerzynie, 21 VII 1944 r.
Źródło: Kościerzyna i Powiat kościerski
w latach II wojny światowej 1939 - 1945, s.45.


    Na przełomie września i października 1939 r. zaczęto organizować niemieckie szkoły powszechne. Funkcję inspektora do spraw oświaty zastąpiono na rzecz powiatowego kierownika do spraw nauczania (Der Schulrat des Schulaufsichtskreises Berent). W Kościerzynie urząd ten pełnił Walter Mörsch. Dzięki jego staraniom powstały w mieście dwie szkoły powszechne: Volkschule I i Volkschule II. Niemieckie władze starały się aby jak największa liczba dzieci była objęta powszechnym obowiązkiem szkolnym. Obowiązek ten dotyczył dzieci między szóstym a czternastym rokiem życia, w tym także Polaków. Genowefa Monika Princ z Kościerzyny relacjonuje (…) W 1940 roku przyszedł nakaz, by wszystkie dzieci w wieku szkolnym stawiły się przy kościele w Kościerzynie, a później zaprowadzili nas do starej plebanii. Tam były dwa pokoje. Nas policzyli, pospisywali i przydzielili do szkoły. Mieliśmy obowiązkowo chodzić do szkoły (…) W każdym razie ja dostałam przydział do „dwójki”. Miałam już ukończoną trzecią klasę. Przydzielili mnie już do piątej klasy! W tej szkole połowę rozumieliśmy, połowy nie. Największą trudnością była matematyka po niemiecku, dlatego z 1944 na 1945 rok ja już wyszłam ze szkoły. Było świadectwo, ale ja go nie mam (…)17. Niektóre szkoły na wsiach zostały otworzone dopiero po kilku latach (Konarzyny, Wysin, Wąglikowice), zaś w innych nauka odbywała się tylko w niektóre dni tygodnia (Rotembark). Nauka w szkole powszechnej trwała 8 lat. Po ukończeniu Volkschule można było kontynuować naukę w niepełnej szkole średniej Mittelschule (później zaś Hauptschule), w pełnej szkole średniej Oberschule, szkole zawodowej Berufschule, a od 1942 r. w zakładzie kształcenia nauczycielek. Nauczycielami w szkołach zostawali silnie zindoktrynowani Niemcy z Rzeszy czy Gdańska, a z czasem także niemieckie nauczycielki i zniemczeni Polacy. Szkoły były udekorowane nazistowskimi symbolami i portretami. Szkoły miały nie tylko kształcić i wychowywać w duchu nazistowskim, ale i służyć gospodarce. Nauczycieli i uczniów zobowiązywano do licznych zbiorek w trakcie roku szkolnego i wakacji18. Roman Felskowski z Lubieszyna wspomina jedną ze zbiórek tak: (…) Ten nasz wychowawca był odpowiedzialny m.in. za zbiórkę złomu żelaznego, papieru, kości i starych ciuchów. Dzieci przynosiły do szkoły. Ze szkoły trzeba było przetransportować to do magazynów albo na dworzec na wagony, żeby wysyłać to do fabryk. Mnie on zrobił kierownikiem transportu. Do dziś się dziwię dlaczego mnie skoro miał tam rdzennych Niemców. W szkole mieliśmy taki mały drewniany wózek, którym woziliśmy te materiały. Odwózka tych materiałów była po lekcjach (…) Zbierano również zioła, które suszono i odtransportowywano do zakładów, gdzie one były przerabiane prawdopodobnie na lekarstwa, czy herbaty różne. Cały strych szkoły był wyłożony gazetami i na tym suszono te zioła (…)19. Warto też wspomnieć, że przedwojenne budynki szkolne były zajmowane na rzecz wojska.

W gmachu przedwojennego seminarium nauczycielskiego („Budowlanka”) mieściły się koszary i szkoła oficerów.

Żołnierze niemieccy przed koszarami przy ZNMPA przy ul. 8 marca
Kościerzyna 1939 r.
Źródło: Kościerzyna i Powiat kościerski
w latach II wojny światowej 1939 - 1945, s.45.

W budynku ZNMPA („Jedynka”) gdzie przed wojną znajdowała się szkoła dla dziewcząt, Niemcy także zorganizowali koszary wojskowe oraz lazaret20. Od 1942 r. przymuszano Polaków do wpisywania się na Deutsche Volksliste (DVL). Jedną z form nacisku było usuwanie ze szkół uczniów, których rodzice nie podpisali wniosków o wpisanie na DVL. Pomimo podpisania Volkslisty polskie dzieci nie mogły podjąć nauki w szkołach ponadpodstawowych bez zgody władz. Po osiągnięciu 14 roku życia polska młodzież kierowana była przez Arbeitsamnt do prac, najczęściej w niemieckich domostwach bądź gospodarstwach21. Do samego końca okupacji władze niemieckie starały się aby nauka w szkołach odbywała się normalnie.

    4 marca 1941 r. ukazało się rozporządzenie o wspomnianej już niemieckiej liście narodowej, DVL. Ludność z nowo przyłączonych terenów do Rzeszy miała zostać objęta przymusowym wpisem na listę narodową i podzielona na cztery grupy. I grupę stanowili rodowici Niemcy, przedwojenni aktywiści niemieccy, osoby mówiące po niemiecku i kształcące dzieci w niemieckich szkołach. Do II grupy przynależeć mieli Niemcy, którzy nie brali czynnego udziału w niemieckiej walce narodowościowej, używający języka niemieckiego. W III grupie znalazły się osoby pochodzenia niemieckiego, które z biegiem lat uległy asymilacji z narodem polskim, żyjące w związkach małżeńskich z Niemcami i rokujące na ponowne stanie się Niemcami. Do IV grupy zaliczono zaś Niemców całkowicie spolonizowanych i manifestujących swoją przynależność do narodu polskiego. Oddzielną zaś grupę stanowili Schutzagehörige des Deutschen Reiches – podopieczni państwa niemieckiego o niesprecyzowanym statusie prawnym22.

DVL
I i II grupa - niebieska
III grupa - zielona
IV grupa - czerwona

10 lutego 1942 r. Heinrich Himmler wydał rozporządzenie podle, którego wszyscy zamieszkujący tereny wcielone do Rzeszy winni złożyć do władz niemieckich wniosek o wpisanie na DVL. Termin składania podań ustalono zaś na 31 marca 1942 r. Wraz z rozporządzeniem wydano rozkaz wcielania do Wehrmachtu mężczyzn z III i IV grupy DVL. Jedną z osób, które zostały wcielone do Wehrmachtu za pośrednictwem DVL był Alfons Cyra z Kościerzyny. Jego siostra Regina Cyra wspomina (…) Czy chciał założyć niemiecki mundur, służyć w hitlerowskim wojsku? Nie! Miał zaledwie 18 lat , kiedy nasi Rodzice – chcąc go chronić przed wywiezieniem na roboty – wpisali się wiosną 1942 roku na niemiecką listę narodową (DVL). Pamiętam, że Mama kilkakrotnie mówiła, iż to ona podjęła tą trudną decyzję, chcąc ratować swe dziecko. Był to dla nich prawdziwy dramat, tym większy, że Ojciec miał poglądy antyniemieckie (…)23. Z kolei Irena Węsierska z Kościerzyny dodaje (…) Moi rodzice przyjęli grupę Eingedeutsch z volkslisty. Mój ojciec mówił: „Mam tyle małych dzieci, muszę podpisać, bo co innego zrobię” (…)24. Osoby, które zaś nie wpisały rodzin na DVL bywały wzywane na policję w celu wyjaśnienia, gdzie stawiano ich przed wyborem podpisania lub wysłania rodziny do obozu koncentracyjnego bądź na roboty w głąb Rzeszy. Od 4 sierpnia 1943 r. zgodnie z rozporządzeniem Hitlera do Wehrmachtu można było zwerbować siłą osoby zamieszkujące Rzeszę, a które uprzednio nie podpisały DVL25. Uchylający się od służby w Wehrmachcie najczęściej uciekali do lasów szukając schronienia w partyzanckich oddziałach „Szyszki” pod komendą Jana „Sobol” Szalewskiego. Oddział zorganizowany był w ramach Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski”26. Dezerterzy z Wehrmachtu przyłączali się także do Polskiej Armii Powstania z Komendą w Kościerzynie. Dezerterowano także do oddziałów alianckich i radzieckich na wielu frontach wojny27. Genowefa Monika Princ wspomina braci Landowskich z Lipusza (…) Oni nazywali się Landowscy. Ich też Niemcy wezwali, żeby podpisali listę. To się działo chyba pół roku wcześniej. Wezwano ich na posterunek policji. Poszli z tymi chłopakami. Hubert i Zygmunt. Jeden miał 18 lat i pół roku, a drugi 21 lat. Chłopcy się zmówili. Kiedy zamknęli ich, żeby podpisali, tak ci otworzyli okno i uciekli do lasu. Za to tę rodzinę z dziećmi, bo malutka Halina miała trzy czy cztery latka i była Genia, moja rówieśniczka, wywieźli do Potulic. A tamci znaleźli się w partyzantce (…) Może zmówili się z tym moim wujkiem [Józef Męcikalski], bo wujek, jak się dowiedział, że oni nie podpisali tej listy, tak nie wrócił do Niemiec i uciekł z nimi do lasu. Był w grupie Szalewskiego. Dwóch z nich zginęło. Wujek i jeden z kuzynów. Są uwiecznieni na pomniku pod Kornem. Chyba Hubert jeszcze żył i zamęczyli go Niemcy pod Kornem. Nie jestem pewna właśnie, czy żywy był Hubert, czy wujek. Połamali mu nogi. Chcieli, żeby wydał resztę. Został zatłuczony na śmierć (...)28.

    Zgodnie z dotychczasowymi badaniami do 1944 r. DVL podpisało wg różnych statystyk od 1 mln Pomorzan wobec 1.3 mln ogółu zamieszkujących ten teren bez obywateli Wolnego Miasta Gdańska. Odsetek wpisanych ogółem na DVL w powiecie kościerskim wynosił 81,7%, zaś przynależących do III grupy 54,5%29.

    Działania niemieckiej administracji cywilnej, niemieckiej edukacji i terroru nazistowskiego zakończyły się 8 marca 1945 r. wraz z wejściem wojsk radzieckich do Kościerzyny. Przez cały okres znajdowania się pod niemiecką „opieką” Kaszubi zdołali przezwyciężać trudy wojenne i przeciwstawiać się Niemcom, aby finalnie omyłkowo zostać potraktowani przez Czerwonoarmistów jako właśnie Niemcy. Na samym początku zasygnalizowano, że prawnie ziemia kościerska nie znalazła się pod okupacją jak ziemie Generalnego Gubernatorstwa. Stąd też istotnym jest uświadamianie, że w różnych miejscach Polski życie codzienne w realiach wojennych przebiegało zgoła inaczej i podlegało zupełnie innym prawom. Powszechna narracja nauczania historii w szkołach wskazuje Kaszubów, Ślązaków i Wielkopolan przynależących do III grupy DVL jako zdrajców narodu Polskiego. Należy uświadamiać młodzież, że widok naszych dziadków i pradziadków w mundurze Wehrmachtu nie był odosobnionym przypadkiem na Pomorzu. Ludzie Ci chcieli po prostu aby oni i ich rodziny przeżyły wojnę. Częstokroć sami byli znienawidzonym współtowarzyszami broni dla Niemców z oddziału. Niewielki procent, któremu udało się dostać do alianckiej bądź radzieckiej niewoli wstępowało do tamtejszych polskich jednostek, aby tym razem walczyć z Hitlerem. Zapewne wielu z nas pamięta historie krewnych czy sąsiadów, którzy w czasie wojny zrzucali mundur Wehrmachtu, aby później wraz z polskim wojskiem walczyć na różnych frontach wojny.



Autor: Krzysztof Grau


===================================================================


1 P. Semkow, Tworzenie administracji niemieckiej i jej zadania, (w:) „Kościerzyna i powiat kościerski w latach II wojny światowej 1939-1945” (dalej cyt. "Kościerzyna 1939-1945"), Kościerzyna 2009, s. 83-86.

2 Idąc za informacjami podanymi przez Danziger Vorposten Modrow przejął w zarząd administrację cywilną 5 września 1939 r. Z kolei wg informacji zebranych przez W. Jastrzębskiego i J. Szilinga władza przypadła Modrowowi dopiero 10 września 1939 r., Ibidem, s. 87.

3 Ibidem, s. 87-91.

4 Ibidem, s. 89-95.

5 Ibidem, s. 99-101.

6 Ibidem, s. 101-102.

7 K. Jażdżewski, Gospodarka i jej przystosowanie do zadań wojennych Niemiec, (w:) „Kościerzyna 1939-1945”, s. 204-205.

8 D. Datta, R. Knitter, W. Okoniewska, Wywiad z Janem Pobłockim, (w:) „Czas próby i nadziei. Wspomnienia mieszkańców ziemi kościerskiej z lat 1939-1945” (dalej cyt. "Czas próby i nadziei"), Kościerzyna 2016, s. 235.

9 K. Jażdżewski, op.cit., s. 222-223.

10 Ibidem, s. 192-203.

11 B. Breza, Kultura. Oświata. Życie religijne, (w:) "Kościerzyna 1939-1945", s. 227-229.

12 Ibidem, s. 229; P. Semkow, op. cit., s. 93.

13 B. Breza, op.cit., s. 230-233.

14 J. Gralka, R. Knitter, Wywiad z Bolesławem Dziemińskim (ur. 1927), (w:) „Czas próby i nadziei", s. 112.

15 K. Jastrzębska, R. Knitter, J. Kuciara, Wywiad z siostrami: Janiną Murglin z d. Doba (ur. 1925) i Gertrudą Sarah (ur. 1925), „Czas próby i nadziei", s. 176.

16 B.Breza, op.cit, s. 233-248.

17 R. Knitter, E. Stefańska, Wywiad z Moniką Princ z d. Męcikalską (ur. 1930), (w:)„Czas próby i nadziei", s. 284.

18 Ibidem, s. 248-266.

19 Archiwum Historii Mówionej, Wywiad z Romanem Felskowskim przeprowadzony przez R. Borchersa, (w:) „Kaszuby w polskiej i niemieckiej pamięci. Wspólna historia lokalna”, AHM 2182, 2010.

20 B. Breza, op. cit., s. 268-270.

21 Ibidem, s. 271.

22 L. Jażdżewski, Kształtowanie nowych stosunków narodowościowych, (w:) Kościerzyna 1939-1945, s. 162-163.

23 M. Cyra, Wszystko minione, nie wszystko zapomniane. Okruchy wspomnień Reginy Cyry z d. Karnat (ur. 1928), (w:) „Czas próby i nadziei", s. 75-76.

24 Z. Hołdys, R. Knitter, W. Kozikowska, Wypowiedź Ireny Węsierskiej (ur. 1929), (w:) „Czas próby i nadziei", s. 385.

25 L. Jażdżewski, op. cit., s. 167-172.

26 Ibidem, s. 176-177.

27 Ibidem, s. 177, 184-187.

28 R. Knitter, E. Stefańska, Wywiad z Moniką Princ z d. Męcikalską (ur. 1930), (w:)„Czas próby i nadziei", s. 285.

29 L. Jażdżewski, op. cit., s. 109.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeżeli masz zamiar napisać coś głupiego, to lepiej zachowaj to dla siebie. Jeżeli chcesz coś skrytykować, zrób to kulturalnie.