wtorek, 31 sierpnia 2021

Dzień, w którym dzieci nie poszły do szkoły. Wrzesień 1939 r. w powiecie kościerskim. Cz. 1.

 


    W dniu wybuchu wojny miałam pójść do klasy pierwszej szkoły podstawowej. Zostałam już na to przygotowana, uszyto mi mundurek do szkoły, który szyła pani Szulcowa w Serocku koło Bydgoszczy. Zawiozła go tam specjalnie taka drezyna kolejowa. 
No, ale niestety zaczęła się wojna...1 


    Psychoza wojenna w Europie zaczęła się już w 1938 r., kiedy to w marcu III Rzesza zaanektowała tereny Austrii. Rok później zaś wymusiła na osobie Emila Hacha, ówczesnego prezydenta Republiki Czecho-słowackiej utworzenia Protektoratu Czech i Moraw, państwa zależnego od Adolfa Hitlera. Nikt nie zakładał, że odrzucenie przez Polskę w październiku 1938 r. ultimatum, w którym to Rzesza z domagała się zgody na utworzenie eksterytorialnej autostrady łączącej terytorium państwa niemieckiego z Prusami Wschodnimi doprowadzi w rok później do wybuchu wojny.
    Kościerzyna jako miasto miała niedogodne położenie geopolityczne. Na północ od miasta rozciągała się tzw. szyjka korytarza pomorskiego. Był to odcinek, który dzielił tereny Rzeszy od Wolnego Miasta Gdańsk. W planach zaś wojskowych powiat kościerski był operacyjnie martwy. Nie możliwe było podjęcie większych manewrów wojskowych w jego granicach2.

Członkowie TG "Sokół" w Kościerzynie, 1938 r.,
Żródło: Kościerzyna i powiat kościerski
w latach II wojny światowej 1939-1945, s. 25.

    Już od połowy lat trzydziestych widoczne były wzmożone wysiłki organizacji społecznych i instytucji państwowych w prowadzeniu wywiadu, zbieraniu istotnych informacji, przygotowania w obronie terytorialnej czy przeszkoleniu wojskowym (Policja Państwowa, Straż Graniczna, Powiatowa Komenda Uzupełnień, TG „Sokół”, Związek Strzelecki, ZHP)3.  
    Kluczowe jednak znaczenie miało utworzenie 2 kwietnia 1939 Pomorskiej Brygady Obrony Narodowej, któremu podporządkowano działające od 1937 r. batalion starogardzki, tucholski, czerski i kościerski. Dowództwo, pluton zwiadu, łączności, patrol sanitariuszy, kompanie ckm, oraz kompanie piechoty batalionu zorganizowane były w Kościerzynie, pozostałe zaś drużyny piechoty w Skorzewie, Nowej Wsi, Wielkim Klinczu i Wielkim Podlesiu. Jednostki piechoty znajdowały się też w Lipuszu, Kaliszu, Łubianie i Kornem. W powiecie kościerskim działał też jeden pluton ON w Skarszewach pod zwierzchnictwem batalionu starogardzkiego. Na przeddzień wybuchu wojny dowódcą batalionu ON był kpt. Stanisław Borowski. Żołnierze nie byli skoszarowani. Często zamieszkiwali jedną wioskę, byli ze sobą spokrewnieni. Na wezwanie zabierali mundury z domów, uzbrojenie zaś z magazynów bądź z posterunków policji4.

Członkowie Kurkowego Bractwa Sztrzeleckiego w Kościerzynie
z dowództwem Oddziału Wydzielonego "Kościerzyna", 1938 r.,
Źródło:  Kościerzyna i powiat kościerski 
w latach II wojny światowej 1939-1945, s.33.

    Miejscowa ludność za sprawą prowadzonej propagandy wierzyła, że polska armia jest dobrze przygotowana do wojny, państwo polskie ma silnych sojuszników, a „Hitler” nie zaatakuje. Dlatego też zintensyfikowanie działań mobilizacyjnych, budowanie umocnień przesunięto na koniec sierpnia, kiedy to kończyły się żniwa. Zgodnie z zaleceniami dowódców w Warszawie starano się ograniczyć w ten sposób wypłaty odszkodowań, które mogłyby wyniknąć ze zniszczeń pól uprawnych. Wówczas to wzmocniono rowami i zasiekami rejon Lipusz – Sudomie/Lizaki, wytypowano mosty i wiadukty do zaminowania. Tak oto przygotowania wspomina Edmund Podajski z Lipusza: (…) zaczęło się właściwie latem, kiedy do straży granicznej dojechał kapitan Jan Kostur – podhalańczyk. Wszystkie dzieci za nim biegały, bo miał rogatywkę z tym piórem podhalańskim, czasem chodził w tej pelerynie i to była atrakcja. On był specem od wywiadu czy też kontrwywiadu (…) No, a już chyba w sierpniu, kiedy to zorganizowano tą kompanię Obrony Narodowej, która kwaterowała w sali parafialnej, tej naprzeciwko kościoła, to wtedy już prawie... było wszystko na ostrzu noża. Rano apel wojskowy, ich ćwiczenia, już był ruch przy tym magazynie, mobilizacja, wydawano umundurowania dla niektórych rezerwistów przeznaczonych do poszerzenia terenu obrony. W sierpniu zaminowano mosty, przyjechali saperzy i pamiętam, że wpuszczali trzy takie betonowe rury z każdej strony mostu, potem ładunki, a następnie zabezpieczyli to i postawili wartownika przy dwóch mostach we wsi i trzecim kolejowym. Żelaznym, jak myśmy go nazywali, znajdującym się pod Papiernią5W podobny sposób umocniono linie Starogard Gdański – Skarszewy. 25 sierpnia w Garczynie zgrupowano kościerski batalion ON. W głąb kraju ewakuowano niezmobilizowanych kościerskich rezerwistów, urzędników, nauczycieli, kolejarzy, którzy tam mieli wyczekiwać kontrataku polskich sojuszników6.
    Tak oto wspomina te dni Roman Felskowski, mieszkaniec Lubieszyna (…) z ciocią Zosią jeździliśmy raz w tygodniu, w piątek do Starogardu na targowisko. Zakupując tam warzywa. Jeszcze w oczach mi dzisiaj zostały szwadrony szwoleżerów (2 Pułk Szwoleżerów Rokitiańskich), które wyruszały w piątek, tydzień przed wybuchem wojny, już z koszar na pozycje frontowe między Starogardem i Chojnicami. Jeszcze dzisiaj widzę tych młodych ludzi. Orkiestra gra. Wesoło. Wyposażenie mundurowe nowiutkie. Coś wspaniałego. To był entuzjazm – jedziemy na Hitlera7.

Żółnierze Batalionu Obrony Narodowej "Kościerzyna" w Garczynie 1939 r.
Źródło: Kościerzyna i powiat kościerski
w latach II wojny światowej 1939-1945, s.28.
    W nocy z 31 sierpnia na 1 września rozsyłano tzw. „motyle”. Było to hasło do natychmiastowego stawienia się w pełnym rynsztunku w swojej jednostce terytorialnej
8.
    Wojna na ziemi kościerskiej zaczęła się rankiem 1 września 1939 r. Jak wspomina Edward Breza (…) ten dzień był straszny, burza jedna za drugą (…) co jedna przeszła to druga nadchodziła (…)9. Strażnicy graniczni w posterunkach w Skwierawach i Nakli odparli tożsame niemieckie oddziały10. Roman Felskowski wspomina wybuch wojny tak: (…) Dopiero rano, bardzo wcześnie pierwszego września 1939 roku wiadomo było, że zaczęła się wojna. Taka fama poszła po mieście. Ludzie wyszli na chodnik bo poszła taka informacja, że wojsko polskie złapało tu na trasie Bytów – Kościerzyna niemieckich żołnierzy i za chwilę będą prowadzeni jako jeńcy przez Kościerzynę. Ludzie w to uwierzyli i czekali. Nie było żadnych jednostek z jeńcami niemieckimi11. Jak widać wiara w polskiego żołnierza była ogromna. Jednakże obie miejscowości zostały zajęte przy wsparciu 368 pułku 207 Dywizji Piechoty III Rzeszy. Wieczorem zajęto Lipusz. Helena Jereczek relacjonuje: (…) Niemieccy żołnierze przyszli do nas, do Gostomia już 1 września. Przedtem ludzie już uciekali, także ci co byli bliżej granicy (…)12.
    Wzmocnione Gdyńskim Batalionem ON jednostki kościerskie rozkazem dowódcy ppłk. Jerzego Staniszewskiego zostały zobowiązane do opuszczenia zajmowanych pozycji i skierowania się w rejon Olpucha, a stamtąd dalej na południe aby zapobiec tym samym odcięciu wojsk obronnych od kraju przez korpus pancerny Heinza Guderiana13. Oddział Wydzielony Kościerzyna został odcięty od dowództwa już 3 września. Mimo to dalej rozpaczliwie przedzierał się w stronę Warszawy14.
    Siedmioletnia wówczas Janina Murglin przytacza relację z przemarszu wojsk niemieckich. (…) Mieszkaliśmy wówczas na ulicy Leśnej, pod Szarlotę. Pamiętam, jak wojska niemieckie szły szosą, z Kamiennej Góry, od strony Łubiany. I śpiewali „Heil Heilo”. A ja do nich kiwałam, a mama mówiła: „Dziecko, chodź, bo oni cię zabiją! Chodź!”15.
    Pierwsi żołnierze Wehrmachtu pojawili się w Kościerzynie 1 września 1939 r. Ks. Edmund Kosznik wspomina, że (…) Niemcy wkroczyli 1 września o godzinie 15. Koło św. Jana pojawili się rowerzyści (…)16Z kolei Jan Pobłocki relacjonuje: (…) Wkroczyli oni [Wehrmacht] od strony Skorzewa, tzn. od strony ulicy Kartuskiej. Wszyscy myśleli, że przyjdą od strony Bytowa i wejdą przez ulicę 8 Marca. Żołnierze niemieccy wjechali do Kościerzyny na rowerach (…) są elegancko ubrani, zadbani. Takie fajne wojsko (…) Jednak potem postawili ckm w miejscu dzisiejszego ronda ks. Müllera i zostało do niego przydzielonych trzech żołnierzy. Z tyłu stała figurka św. Jana, na schodkach do niej sobie usiedli i czekali. Długo tam nie byli. Po pewnym czasie przyszedł do nich jakiś oficer i kazał im złożyć sprzęt (…)17.
    2 września 1939 r. dowodzony przez generała – majora Curta von Oesterreicha 368. Pułk Piechoty III Rzeszy wkroczył do Kościerzyny18. Irena Necel relacjonuje: (…) Nie miałam jeszcze skończone 12 lat. Pamiętam, że jak Niemcy wkroczyli, było bardzo ciepło, bo na bosaka myśmy latały jako dzieci. Poszłyśmy na główną ulicę i tam wojsko niemieckie wkraczało na koniach. Myśmy ich witali, jak dzieci, kiwalpiśmy do nich jak to dzieci. Oni nam pieniądze rzucali, takie drobniaki. Myśmy zbierali i szybko do sklepu biegaliśmy, ale nie chcieli nam nic dać, bo to były jeszcze nasze polskie sklepy (…)19.
    3 września wojska niemieckie kierowały się już w stronę Kartuz drogami Mały Klincz – Grabowo – Egiertowo, Kościerzyna – Kłobuczyno – Egiertowo, Kościerzyna – Klukowa Huta20.


Kolor zielony - oddziały 368. Pułku Piechoty 207 Dywizji Piechoty III Rzeszy
Kolor niebieski - Oddziały Straży Granicznej Skwierawy, Nakla, Lipusz
Kolor czerwony - Oddziały ON Kościerzyna (od północy Batalion Gdynia)


    Warto przy tym zaznaczyć, że niemieckie wojsko dość dotkliwie zniosło trudy związane z brakiem infrastruktury na terenie powiatu kościerskiego. Wyburzone mosty, brak dróg i przeprawa przez lasy obfite w jeziora nie pozwalały na swobodne przemieszczanie wojsk. Z drugiej strony wśród polskich żołnierzy powszechna stała się niewola. Jeńców przetrzymywano w obozach w Garczynie, Skarszewach czy też Wielkim Klinczu. Część z wojskowych trafiła na roboty przymusowe do pobliskich, niemieckich majątków ziemskich21.
Pierwsze dni września wprowadziły polskich mieszkańców Kościerzyny przede wszystkim w stan niepewności. Niepewności o to co przyniesie ze sobą przemarsz wrogich wojsk, później zaś niemieckiej administracji. W pierwszych dniach wojny cywili nie spotkało w zasadzie nic ze strony Wehrmachtu. Jan Pobłocki relacjonuje (…) Normalnie mogliśmy się kręcić wokół nich. Nikt na nas nie krzyczał, bo mimo tego, że to był Wehrmacht, to byli w nim też dobrzy żołnierze. Nie było to żadne Gestapo ani SS, tylko normalny Wehrmacht, wojsko widocznie rzetelne. Wszystko dobrze szło w Kościerzynie (…)22. Jak miało się zaś okazać najgorsze miało przyjść w przeciągu zaledwie kilku tygodni wraz z nowym nazistowskim ustawodawstwem, nową administracją pod zwierzchnictwem Günthera Modrowa oraz terrorem szerzonym przez SS-Wachsturmbann Eimann, Einsatzkommando 16 i Volksdeutscher Selbstschutz.
    Na koniec zaś wypada dodać, że dzieci nie udały się do szkoły 1 września. Był to piątek, w związku z czym jeszcze w sierpniu Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego odroczyło datę rozpoczęcia roku szkolnego z 1 na 4 września (poniedziałek), później zaś o kolejne o kilka dni. W wyniku wybuchu wojny plany te musiały ulec zmianie.


Autor: Krzysztof Grau


===================================================================




1 W. Piwowarczyk, Rozmowa z Janiną Kubizną (ur. 1932), (w:) Czas próby i nadziei. Wspomnienia mieszkańców ziemi kościerskiej z lat 1939-1945 , red. K. Jażdżewski, R. Knitter, Kościerzyna 2016, s. 149.
2 Planiści wojskowi podzielili Pomorze na 4 strefy: I – Strefa Bydgoska miała bezpośrednie połączenie z Polską, II – przedpole strefy I, III – od linii Nowe – Tuchola, po Sierakowice – Oliwa, IV – od południa graniczyła z strefą III, zaś od północy z Morzem Bałtyckim, B. Breza, Przygotowania do wojny i przebieg działań wojennych, (w:) Kościerzyna i powiat kościerski w latach II wojny światowej 1939-1945 (dalej cyt. Kościerzyna 1939-1945), red. A. Gąsiorowski, Kościerzyna 2009, s. 15-16.
3 Ibidem, s. 19-27.
4 Ibidem, s. 27-29.
5 R. Knitter, Wywiad z Edmundem Podajskim (ur. 1926), (w:) „Czas próby i nadziei...”, s. 249-250.
6 B. Breza, op. cit., s. 33-35, 39-41.
Archiwum Historii Mówionej (dalej cyt. AHM), Wywiad z Romanem Felskowskim przeprowadzony przez R. Borchersa (dalej cyt AHM 2182), (w:) „Kaszuby w polskiej i niemieckiej pamięci. Wspólna historia lokalna”, AHM 2182, 2010.
8 R. Knitter, E. Stefańska, Wywiad z Edwardem (ur. 1932) i Zofią (ur. 1938) Brezami, (w:) „Czas próby i nadziei...”, s. 49.
9 Ibidem, s. 49.
10 B. Breza, op. cit., s. 44.
11 AHM, AHM 2182
12 B. Hinca, R. Knitter, J. Szczypior, Wywiad z Heleną Jereczek z d. Lejk (ur. 1925), (w:) „Czas próby i nadziei...”, s. 137.
13 B. Breza, op. cit., s. 45.
14 Ibidem, s. 47-49.
15 K. Jastrzemska, R. Knitter, J. Kuciara, Wywiad z siostrami: Janiną Murglin z d. Doba (ur. 1932) i Gertrudą Sarah (ur. 1925), (w:) „Czas próby i nadziei...”, s. 173.
16 M. Seyda, Rozmowa z Zenoną Dębińską i ks. Edmundem Kosznikiem, (w:) „Czas próby i nadziei...”, s. 87.
17 D. Datta, R. Knitter, W. Okoniewska, Wywiad z Janem Pobłockim (ur.1928), (w:) „Czas próby i nadziei...”, s. 229.
18 J. Bogdan, D. Datta, R. Knitter, W. Okoniweska, Wywiad z Ireną Necel z d. Troka (ur. 1927), (w:) „Czas próby i nadziei..., s. 181.
19 P. Semków, Tworzenie administracji niemieckiej i jej zadania, (w:) „Kościerzyna 1939-1945”, s. 83.
20 B. Breza, op. cit., s. 55.
21 Ibidem, s. 55-56.
22 D. Datta, R. Knitter, W. Okoniewska, op. cit., s. 230.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeżeli masz zamiar napisać coś głupiego, to lepiej zachowaj to dla siebie. Jeżeli chcesz coś skrytykować, zrób to kulturalnie.