sobota, 1 listopada 2014

Zadumajmy...




-Geburtstag mamy? - zażartował ojciec.
-To je pùstô noc – powiedział pan Bieszk, witając nas w progu. - Môja nënka je ûmarłô. To je kuńc ji żëwôta.

Wpis zacząłem od przytoczenia kilku zdań z książki, którą miałem ostatnio okazje czytać - „Spiewaj Ogrody”, Pawła Huelle. Dzisiaj święto wszystkich świętych, jutro dzień zaduszny. Doskonała okazja aby napisać o specyficznej kulturze funeralnej, która jeszcze niedawno obecna była w mojej rodzinie.
Piszę „obecna” bo ewoluowała, rzekłbym, że poddała się komercji, tempu życia – na moje straciła sporo swoich walorów. Muszę jednak otwarcie przyznać, że nie jestem entuzjastą tych świąt, nie napawają mnie one „optymizmem”, przypominają raczej, że straciłem kogoś kto był mi bliski, a w tym akurat nie widzę powodu do świętowania.


Dzisiaj nie będę opierał się na publikacjach, podam jedynie miejsca gdzie można zaczerpnąć gruntowniejszej wiedzy na temat kultury funeralnej na Kaszubach. Moim przewodnikiem będzie zasygnalizowana publikacja, własna wiedza i jeżeli można to tak nazwać doświadczenie – wszak przez 6 lat byłem kamieniarzem, widziałem wiele cmentarzy i postawiłem mnóstwo pomników.
Wróćmy jednak do meritum – wędrówki duszy.
Kaszubi wierzą, że śmierć nie przychodzi po cichu. Oznacza to, że kiedy na kogoś przychodziła pora to było to wiadome. Moja rodzina jest wierząca, a mimo to omeny senne są przyczynkiem do rozmów na temat zmarłych. Pamiętam noc kiedy zmarł mój dziadek. W tę noc hałasowały szyby, wiatr otworzył drzwi balkonowe. Rodzice już wiedzieli co się stało. Chwilę później przyszedł sąsiad z informacją ze szpitala. Były to czasy kiedy przypadał jeden, może dwa telefony na blok. Lekarze zapewne powiedzieliby, że na dziadka przyszedł czas. Ja jako sceptyk skłoniłbym się ku ich racjom, a jednak w świadomości mojej rodziny nadal panuje przekonanie, że śmierć była wiadoma. Skądinąd wśród znajomych z wioski słyszałem nieraz podobne historie.
Tuż po zgonie nieboszczykowi zamyka się oczy – Kaszubi wierzą, że wzrok zmarłego wskazuje na następną osobę, która może umrzeć. W domu zatrzymuje się wszystkie zegary.
Przed zamknięciem wieka trumny zmarłemu wkłada się do ręki różaniec, a do kieszeni garnituru bądź torebki kartkę z przerwaną modlitwą – po to aby jego modlitwa nie ustała i nie zamienił się w Wieszczi. Zmarłemu dawano także tabakierkę i monety. Tutaj ponownie przytoczę rozmowę Huelle z Bieszkiem.


-Jak Cë tam bãdze zëmno – pan Bieszk zwrócił się z szacunkiem do swojej nënki – to sobie môsz chlapnąc z ti malińczi bùdelczi. To nie je swiãcona wòda. A, że całi żëwot jes lubiała tobaczká, to i tam sobie môsz zarzëc. Pérda to òna nie bëła – spojrzał na mnie, po czym dokończył przemówkę do zmarłej. - A w kôrte to rżnąc jes ùmiała jak nich. Në to ògriwôj ju tam tëch wszëtczich, co do Swiãtigò Piotra na służbã są wzãti, ale swiãtëch nié bo précz pùdzesz. 

-A to – wskazałem na podkówkę z drobnymi – do czego jej będzie potrzebne?

-Kôżdi pòczątk je cãżczi. Różnie mòże bëc. Dëtcziwiedno sã przëdadzą.

Wpis zacząłem od pustej nocy – ostatniej nocy przed pogrzebem zmarłej osoby. Co miały na celu pustki najlepiej zobrazuje dalsza część rozmowy pomiędzy młodym Pawłem Huelle i panem Bieszkiem.


-A to – wskazałem na czarną lakierowaną torebkę przy prawym ramieniu zmarłej – na co jej będzie potrzebne? Tam nie ma niedziel i nie trzeba chodzić do kościoła.


-Skąd akurat ty to wiesz? - Pan Bieszk był zaskoczony.

-Ksiądz mówił.

-Że niby co?

-Tam wszystko inaczej.

-Znaczy gdzie?

-Po drugiej stronie.

-Ona jest jeszcze po tej.

-Ale...

-Co?

-No przecież dusza.

-Głupiś. Dusza zmarłej krąży wokół checzy, wokół zarku, wokół domowników, jest z nami. Nie czujesz tego?

-Nie wiem.

-Aż do pogrzebu. Pileje, żeby w jej ciało nie weszła inna, no zła jakaś dusza. Ale w ti trzeba ji pômagac. Ôdpádzac. Dlatego ktoś przy zarku musi bëc. Mòdlëc sá. Rozumiesz? Jak wszyscy z wioski – spojrzał w kierunku dużej izby. - Chcesz tu so òstac z moją nënką?


Pusta noc jest praktykowana w mojej rodzinie do dzisiaj. Jest to jeden z elementów kaszubskiej kultury funeralnej, który nie uległ wymarciu. Pustki składają się z dwóch etapów – różańca i śpiewów do świtu. W różańcu za zmarłego uczestniczy jego cała rodzina (od niemowląt po starków), sąsiedzi i znajomi. Dorośli zostają i śpiewają do rana. Dla przykładu podczas pustek po moim dziadku obecnych było ok 150 osób. Dbano o to, żeby modlitwy i śpiewy nie ucichły oraz o to, aby ciągle ktoś był obecny przy widzie (gromnicy). Modlącym podaje się poczęstunek ok 23 i 3 nad ranem. Kiedyś trumna ze zmarłym stawiana była w oddzielnym pokoju. Dzisiaj ciałem zajmują się firmy pogrzebowe. Pustą noc w przypadku mojej rodziny kończy wizyta księdza.

Trumna opuszczała dom zawsze nogami do przodu. Istotne było, jak w przypadku mojego dziadka, aby kondukt zatrzymał się przed pierwszym krzyżem w wiosce – tutaj akurat padło na skrzyżowanie ulic. Konduktowi nie wolno było iść tuż za samochodem przewożącym trumnę, bo za nim szła dusza zmarłego.
Pochówek kończy stypa. Zaproszonym nie wolno odmówić posiłku i popitki, na który „zaprasza” zmarły. Stypa to słowo, które u większości kojarzy się dość pejoratywnie. Na Kaszubach stypa pomimo ogarniającego żałobników smutku ma swój nietypowy charakter. Zebrani wspominają najlepsze i najśmieszniejsze chwile z życia zmarłego, aby podtrzymywać siebie na duchu. Często bywa, że w ten smutny dzień, żałobnicy się uśmiechają, kiedy przypominają sobie te zdarzenia.

Na początku wpisu napisałem, że kultura funeralna uległa niejako wypaczeniu spowodowanym tempem życia. Opieram się tutaj na własnych przemyśleniach. Dzisiaj często na różańcu jest wyłącznie rodzina, nie ma już sąsiadów, znajomych. Odchodzi się od pustej nocy, a całą kwestię pochówku oddaje się w ręce firm pogrzebowych. Tempo życia zabija kulturę i to często tą najbardziej duchową.


A tutaj jak obiecałem troszkę literatury dla ciekawskich:



Lorentz F., Fischer A., Lehr-Spławiński, Kaszubi Kultura ludowa i język, Toruń 1934.
Łęgowski J., Kaszuby i Kociewie : język, zwyczaje, przesądy, podania, zagadki i pieśni ludowe w północnej części Prus Zachodnich, Poznań 1892.
Ostrowska R., Trojanowska I., Bedeker kaszubski, Gdańsk 1978.
Perszon J.,Kaszubskie zaduszki, Gdańsk 1990.
Idem, Pustô noc. Śpiewnik, Lublin-Luzino 1993.
Szlendak D., Kaszubska śmierć stuka w okna, „30 dni”, Gdańsk, nr 5/2002.
Treder J., Kaszubskie wierzenia i twórczość ze Słownika Sychty, Gdańsk 2000.

Wszystkie publikacje dostępne drogą Wejherowskiej Biblioteki Cyfrowej.



Autor: Krzysztof Grau

2 komentarze:

  1. Pisząc ostatni komentarz pod poprzednim wpisem, nie spodziewałem się, że tak szybko pojawi się następny. :) W tekstach "bezprzypisowych" też dajesz sobie radę. Czytając na ten temat przypomina się pogrzeb z "Remusa...". [PS]

    OdpowiedzUsuń
  2. ... albo obrzędy pogrzebowe po śmierci matki Oskara w "Blaszanym bębenku". [PS]

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli masz zamiar napisać coś głupiego, to lepiej zachowaj to dla siebie. Jeżeli chcesz coś skrytykować, zrób to kulturalnie.